Wielką popularnością cieszą się wszelkie informacje na temat zarabiania w Internecie. Większość z nich można włożyć między bajki o żelaznym smoku. Lub gdziekolwiek.
Najbardziej lubię oferty z Allegro. O samoaktualizujących się portalach pisałem wcześniej. O „super witrynach” za złotówkę, które generują minimum 1000 zł miesięcznie, może kiedyś napiszę.
W Stanach z resztą jest bardzo dobrze rozwinięty rynek „zarabiania na zarabianiu w Internecie”. Wystarczy wpisać w Google np. „AdSense Ready Sites” i już pojawiają się setki „biznesów”, które w tym wypadku zarabiają nie 1000 złotych miesięcznie, a 1000 dolarów miesięcznie. Jest różnica, prawda?
W zasadzie tworzenie stron, służących zarabianiu w 95% wpływa tylko i wyłącznie na powiększanie się i tak gigantycznego już śmietnika w Internecie. Część osób wykorzystuje ten śmietnik do tworzenia zaplecza SEO i owszem zarabia, ale na czymś zupełnie innym.
Właściwie co tydzień pojawiają się kolejne cudowne pomysły na dorobienie się fortuny w Internecie, oczywiście bez wysiłku. (Jak wizja wielkich pieniędzy działa na wyobraźnię można zaobserwować przy okazji każdej większej kumulacji w Lotto.) Cudowne rady (które zwykle służą sprzedaży „porady w wersji pełnej” albo pozostawieniu swojego adresu email) zwykle poparte są screenshotem z przychodami z AdSense sięgającymi kilkudziesięciu tysięcy dolarów miesięcznie. To tak na zachętę.
OK, no to czas na prezentację jednego ze sposobów na “cudowny i szybki zysk” (nie róbcie tego w domu).
Na początek należy odwiedzić witrynę SEOBook i poszukać jakiegoś popularnego słowa (popularnego w USA). Załóżmy, że w świetle ostatnich wydarzeń w USA bardzo popularnym słowem jest „hipoteka” (mortgage). Szukamy.
![]()
Wyniki nie powinny dziwić. Ponad 25 000 razy dziennie (w trzech wyszukiwarkach – Google, Yahoo, MSN) poszukiwana jest kombinacja słów „mortgage calculator”. OK, skoro już wiemy czego Amerykanie szukają, czas przejść do tworzenia witryny.
Na początek udajemy się do ClickBank.com – to takie miejsce, gdzie można znaleźć ponad 10000 produktów do promocji i osiągnąć 75% prowizji za sprzedaż. Dodatkowo ClickBank oferuje materiały promocyjne.
Sprawdźmy jak prezentuje ię oferta pod hasłem „mortgage”.
![]()
Wybór całkiem spory. No to teraz przydałoby się trochę treści. A Internecie jest cała masa najróżniejszych artykułów, których można użyć na własnej stronie, zachowując tylko informacje o autorze i link do jego strony (wiadomo dlaczego).
Uzbrojeni w artykuły, potrzebujemy jakiegoś szablonu i darmowego hostingu. Następnie wszystko trzeba złożyć w jedną całość, zainstalować odpowiednio reklamy AdSense i…
No właśnie. I tu przechodzimy do sedna.
Większość już zaczęła liczyć zyski, wyobrażać sobie na co wydane zostaną dolary od Google. Większość nie wie, że tych zysków nie będzie, a jeśli będą to liczone w centach na miesiąc niż setkach dolarów.
Jak widać stworzenie strony, w oparciu o popularne słowa kluczowe jest banalnie proste. Jeśli umiesz wykorzystywać odpowiednie i darmowe narzędzia, możesz taką stronę zrobić w 30 minut. I tu mniej więcej kończy się prosta strona tzw. „zarabiania w Internecie”. Na popularne i najpopularniejsze słowa kluczowe konkurencja jest ogromna i uzyskanie w Google pozycji gwarantujących sensowny ruch jest zadaniem przede wszystkim czasochłonnym, zatem czynnik pt. „szybkie zarabianie” odpada.
Druga sprawa to śmietnik w Internecie. Wyobraź sobie własną irytację, kiedy próbujesz znaleźć wartościowe informacje, a musisz przedzierać się przez setki stron, stworzonych właśnie po to, żeby „zarobić w Internecie”. Co robisz trafiając na taką witrynę? No właśnie, to samo zrobią inni użytkownicy Internetu, którzy trafią na stronę „do zarabiania” stworzoną przez Ciebie.
Zapomnijcie zatem o szybkim zarobku, cudownych systemach generujących 1000 złotych miesięcznie czy 1000 dolarów miesięcznie. Bez wartościowej strony, takiej na którą Internauci zechcą wrócić, nie zarobisz nawet na środki uspokajające. A te mogą się przydać jeśli tworząc stronę nastawiasz się na zysk, a nie na treść.






2 użytkowników dodał(o) komentarz(y)(e) do tekstu " Zarabianie w Internecie "
comment rss | Trackback” Bez wartościowej strony, takiej na którą Internauci zechcą wrócić, nie zarobisz nawet na środki uspokajające. ”
Jak dla mnie to “gówno” prawda…
No ale cóż… póki jestem jeszcze NASTOLATKIEM to ma się pomysły i inaczej przychodzi wiara w takie rzeczy… tymbardziej, że sam jestem tego świadkiem…
pozdrowienia dla starszych, którzy nie wierzą
Czyli rozumiem, że zarabiasz (kwestia oczywiście od jakiej kwoty można mówić o zarabianiu) na witrynach, które nie mają wartościowej treści, a co więcej na tych na które Internauci nie chcą wracać? OK, znam te metody, znam skalę przychodów (ROI wręcz fantastyczny). Wydaje mi się jednak, że mówimy o zupełnie innej skali przychodów i zysków. Jeśli dobrze odczytuje to o czym piszesz, to owszem jest pewna grupa ludzi, która czerpie z tego zyski, natomiast zdecydowana większość próbuje zarabiać na sprzedawaniu złotych środków, dzięki którym zarobisz miliony nic nie robiąc. Zwykle, te cudowne oferty najlepiej trafiają do nastolatków właśnie. Również pozdrawiam
Napisz komentarz