BATHORY – Destroyer Of Worlds
Po latach (dokładnie czterech) oczekiwania, Quorthon postanowił uraczyć fanów swojej formacji nowym albumem. Przyznać trzeba, że cierpliwość najwierniejszych wyznawców Bathory, została wynagrodzona z nawiązką.
Płyta jest i klimatyczna, i zimno falowa i chwilami black metalowa (choć akurat w najmniejszym stopniu), mniej więcej tak jakbyśmy słuchali the best of Bathory.
Z resztą takie było zamierzenie autora płyty. Quorthon powiedział, że przed wydaniem tego albumu prosił fanów o opinię, co chcieliby usłyszeć na nowym albumie. A fani jak to fani, każdy lubi coś innego.
I mamy trochę z ?Hammerheart?, trochę z ?Under The Sign? i trochę z ?Twilight Of The Gods?.
A jeśli dobrze się wsłuchać w Destroyer Of Worlds to jest tu wszystko co słyszeliśmy już na płytach Bathory. Tyle, że są to rzeczy nowe, a nie powielane schematy.
Nie zabrakło tez utworu, który choćby ze względu na refren zapada w pamięć na długo. Mowa o Lake Of Fire.
Płyta jest dowodem na to, że tak Quorthon jak i Bathory mają się dobrze.
Mam tylko nadzieję, że Quorthon dotrzyma słowa i w lecie przyszłego roku nagra kolejny album. Obiecał, więc trzymam go za słowo.
Tracklista:
1. Lake Of Fire
2. Destoryer Of Worlds
3. Ode
4. Pestilence
5. Bleeding
6. 109
7. Death From Above
8. Kill Kill Kill
9. Liberty & Justice
10.Krom
11.Sudden Death
12.White Bones
13.Day Of Wrath
Recenzja ukazała się w CGM.pl






Witaj na moim blogu. Zapraszam do czytania i dyskusji.
