Zmiana barw klubowych
Piłkarze tak już mają, że co pewien czas zmieniają klub. Czasem transfer przygotowywany jest długo, czasami odbywa się dość szybko. Okno transferowe zostaje otwarte i zaczyna się. Podobnie jest z pracownikami, z tym że transfery mogą się odbywać przez cały rok.Moja zmiana barw klubowych nastąpiła 2 lipca. Wtedy to oficjalnie założyłem koszulkę nowego klubu. Klub jest zdecydowanie pierwszoligowy, rokrocznie walczy o mistrza i ma na tym polu sukcesy. Mój nowy klub postanowił wzmocnić formację online…
Zmieniłem pracę i jestem z tej zmiany bardzo zadowolony. Rozmowy chwilę trwały (w końcu to poważny transfer
), ale to głównie dlatego, że nie mogłem się umówić z pewna sympatyczną panią z firmy, która poluje na głowy. Potem juz poszło gładko, papier został podpisany i pozostało już tylko czekanie na nowe.
W międzyczasie pojawiły sie tez inne oferty. Ze skorzystania z jednej z nich przeszkodziły sprawy na które nie miałem specjalnie wpływu (mój ulubiony lekarz postanowił mnie mocno nastraszyć i na pewien czas odebrał mi ochotę do poważniejszych ruchów, jak się później okazało niepotrzebnie. Tak to jest jak się ma lekarza hipochondryka). Z innej zrezygnowałem z powodów kontraktowych, jeszcze z innej… bo tak wyszło.
2 lipca rozpocząłem pracę w Cenega Poland, firmie która dostarcza tzw. kidults (czyli dorosłe dzieci) dużo rozrywki w postaci gier komputerowych. A że pograć lubię (i to nawet bardzo) to też radość z nowej pracy podwójna. Znowu udało mi się połączyć pracę z hobby. Tym razem to właściwie podwójnie nawet. Oczywiście nadal zajmuje się onlinem, no a do tego w sektorze rozrywkowym. W pewnym sensie powrót do korzeni (co prawda to nie muzyka, ale z pewnością rozrywka.)
Wyzwań jest mnóstwo, dużych, a nawet wielkich wyzwań. Znowu udaje mi sie pracować po kilkanaście godzin dziennie, przed czym się przesadnie nie bronię, bo niby dlaczego? Robię to co lubię i z tego żyję. Rewelacja.
Informacje, które udało mi się zdobyć na temat atmosfery w firmie Cenega okazały sie prawdziwe. Pracuje się swobodnej atmosferze, bez chorych ciśnień itepe itede. Oczywiście nie mam złudzeń, że sielanka trwa 365 dni w roku, bo od czasu do czasu musi zrobić się odrobinę nerwowo. Im później tym lepiej, ale kiedy taki moment nadejdzie zdziwiony nie będę. W zbyt wielu firmach pracowałem, żeby mnie to mogło zdziwić.
Póki co nie sprawdza się ?Pierwsze Prawo Grafika? i niech tak zostanie. Mogę w tej intencji poświęcić się i np. przez tydzień nie słuchać Vader’a lub Death. No może 5 dni.
Jedynym minusem jest odległość, którą muszę pokonać od domu do firmy. Ale nie do takich rzeczy człowiek jest sie w stanie przyzwyczaić. W ostateczności rozstanę się z obecnym miejscem zamieszkania. Z bólem, ale i taka opcję rozważam.
Wróciłem do gry, będę więc znowu regularnie pisał i cieszył się nową, fajna pracą w fajnej firmie, z fajnymi ludźmi.
No to let’s rock & stay heavy






Witaj na moim blogu. Zapraszam do czytania i dyskusji.

Dyskusja
Gratulacje, powodzenia i dobrej zabawy.
Dzięki