Tożsamość tylko wirtualna?
Nie zamierzam nikogo straszyć, ani tym bardziej przestrzegać przed umieszczaniem informacji o sobie w serwisach społecznościowych. Chcę natomiast zwrócić uwagę (dla wielu zaawansowanych użytkowników jest to z pewnością truizm) na to jak nieprawdopodobnym zbiorem informacji o ludziach jest Internet. Zwłaszcza teraz.
Ilość serwisów społecznościowych, w których zostawiamy lub możemy zostawić informacje na swój temat jest ogromna. Oczywiście od pewnego czasu najpopularniejszym z nich w Polsce jest Nasza-Klasa.pl. Ale przecież przed Nasza Klasą istniały inne serwisy o podobnych funkcjonalnościach, tyle że kierowane do mniej masowego odbiorcy. Były i są tez takie, które z pewnością chciałyby (a właściwie ich właściciele) mieć statystyki co najmniej zbliżone.
Wyobraźmy sobie czego możemy dowiedzieć się o przeciętnym Janie Kowalskim z Internetu. Otóż całkiem sporo. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że Jan Kowalski ma swój profil w Naszej Klasie. Zatem, mamy dużą szansę dowiedzieć się gdzie i kiedy uczył się, jakich ma znajomych, a przy odrobinie szczęścia poznać kilka informacji na temat jego historii, wspomnień, etc.
Załóżmy, że Jan Kowalski posługuje się Internetem trochę sprawniej niż przeciętny użytkownik i posiada również konto w serwisie Linkedin/GoldenLine/Profeo. Tu kompletujemy informacje na temat doświadczenia zawodowego, kolejnych ? bardziej zawodowych ? koneksji, ewentualnych ocen wystawionych przez współpracowników/klientów. Jest szansa na poznanie zainteresowań i opinii na kilka tematów (pod warunkiem, że użytkownik dołączył do jakichś grup).
W zasadzie mamy skompletowane CV Jana Kowalskiego i kilka innych informacji, których w CV zwykle się nie umieszcza (a które np. dla headhunterów czy potencjalnych pracodawców moga być istotne ? bo przecież dopełniają obraz osoby).
Jeśli mamy jeszcze więcej szczęścia możemy też poznać ciekawostki z życia prywatnego Jana Kowalskiego. Istnieje szansa, że Jan Kowalski ma również profil np. w Sympatii. Tu juz możemy dowiedzieć sie szczegółów pikantnych. Myślicie, ze niemożliwe?
Jakiś czas temu, trafiłem na Naszej Klasie na profil osoby, której nie znałem. Z profilu znajomego do następnego i dalej. Tak w ramach researchu. I nagle oczom moim ukazuje się taka oto informacja (mniej więcej, cytuje z pamięci): ?Jak ci nie wstyd umieszczać tu zdjęcia z dziećmi. Na sympatii szukasz przygodnego seksu?.
Czy to prawda nie wiem. Nawet jeśli nie – to wystarczy, żeby się nad tematem pochylić. Ewentualna weryfikacja tego jacy jesteśmy nie jest trudna. Może nie jest tak banalnie łatwa, ale z pewnością łatwiejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli do kompletu dodamy jeszcze Google, które kolekcjonuje całkiem sporo informacji o użytkowniku to zaczyna być juz całkiem ciekawie.
Jaki z tego wszystkiego wniosek? W zasadzie żaden rewolucyjny ? rozwaga jest wskazana zawsze. Panika wynikająca z doniesień prasowych już nie. Mnie osobiście cieszy rozwój Internetu i jak kilkukrotnie wcześniej pisałem ? cieszy mnie tez sukces Naszej Klasy. Dzięki niemu wielu użytkowników jeśli nie odkryło to przynajmniej oswoiło się z Internetem. A stąd już jeden krok do bardziej świadomych działań w sieci ergo więcej użytkowników. Dla ludzi zawodowo zajmujących się Internetem to doskonała (ś)wiadomość.






Witaj na moim blogu. Zapraszam do czytania i dyskusji.
