Polscy uczniowie nie potrafią szukać
Do tej pory byłem pewny, że kto jak kto ale nastolatki nie mają najmniejszych problemów z posługiwaniem się komputerem, a już przede wszystkim Internetem. A tu okazje się, że osoby które niemal urodziły się z komórką w jednej i laptopem w drugiej dłoni mają problemy z wyszukiwaniem informacji. A będąc precyzyjnym – problemy ma co czwarty nastolatek. Tak przynajmniej wynika z raportu OECD.
“Raport “Students On Line” porównuje kompetencje internetowe 15-latków z 19 krajów, m.in. umiejętność odnalezienia strony, na której są wiarygodne informacje, wyszukiwanie ofert pracy, korzystanie z kilku stron, by zgromadzić potrzebną wiedzę, umiejętność szybkiego ocenienia, czemu poświęcona jest konkretna strona. Najlepiej w sieci radzą sobie uczniowie z Korei Płd., Nowej Zelandii oraz Australii. Ponad 17 proc. badanych 15-latków z tych krajów potrafi efektywnie i niemal automatycznie wyszukiwać potrzebne informacje. W Polsce (zajęła 16. miejsce), Chile i Austrii z równą swobodą w Internecie porusza się ok. 3 proc. Raport wskazuje, że ponad 25 proc. polskich nastolatków ma poważne trudności przy korzystaniu z nowoczesnych technik zdobywania i przekazywania informacji (17 proc. średnio w badanych krajach)” – informuje Rzeczpospolita.
Bardzo mnie te wyniki zaskoczyły. Wydawało mi się, że jeśli ktoś używa czegoś niemal od urodzenia, to będzie miał jednak umiejętności bliższe mistrzowskim niż (nomen omen) uczniowskim. Ale może popełniłem pewien błąd zakładając, że jeśli ktoś potrafi sprawnie posługiwać się sprzętem, to też nie ma problemów z używaniem go w dowolnym zakresie. A tu wychodzi pewna oczywistość, żeby znaleźć trzeba wiedzieć czego się szuka. A żeby wiedzieć czego się szuka, trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Tymczasem z tym są ogromne problemy. Trudno się jednak dziwić, jeśli spojrzymy na wyniki badań czytelnictwa. 56% Polaków w ogóle nie czyta książek. 44% przeczytało w ciągu roku jedną książkę. Tymczasem nasi sąsiedzi Czesi biją nas na głowę (niestety nie tylko w tej dziedzinie). Tam czyta 80% społeczeństwa.
Ale dlaczego dziwić się nastolatkom, skoro nawet 20% osób z wyższym wykształceniem nie czyta w ogóle?
Wyniki czytelnictwa w Polsce to wstyd, żenada, hańba, fiasko z porażką plus vat. Jak widać na efekty nie trzeba długo czekać. Książki pobudzają wyobraźnię, książki pomagają poszerzać zasób słownictwa, książki zmuszają do myślenia, książki zmuszają do używania mózgu. Nieużywany organ zanika. Powiedzmy sobie szczerze, od siedzenia na Facebooku, NK czy Demotywatorach nikomu iloraz inteligencji nie wzrósł.
I naprawdę to nie jest śmieszne. Pomyślmy chwilę o tym co nas czeka. Przecież ci młodzi ludzie, którzy dziś mają problemy ze znalezieniem informacji będą kiedyś zajmować (przynajmniej część z nich) różne ważne stanowiska. A przepraszam, nie będą bo jak wynika z badań, z wyszukiwaniem ofert pracy też mają problemy… Wychodzi na to że cała nasza nadzieja w tych 3% piętnastolatków, którzy potrafią korzystać z tak ułatwiających życie narzędzi jak Internet. No ale przecież to nie wina dzieci i nastolatków, że starsi nie przekazują im wiedzy w sposób właściwy. O komentarz poprosiłem Jakuba Śpiewaka, prezesa Fundacji Kidprotect.pl:






Witaj na moim blogu. Zapraszam do czytania i dyskusji.
