Home » Online » Polscy uczniowie nie potrafią szukać

Polscy uczniowie nie potrafią szukać

Autor: Data: 29.06.11 Kategoria: Online
nastolatki_nie_potrafia_szukac

 

Do tej pory byłem pewny, że kto jak kto ale nastolatki nie mają najmniejszych problemów z posługiwaniem się komputerem, a już przede wszystkim Internetem. A tu okazje się, że osoby które niemal urodziły się z komórką w jednej i laptopem w drugiej dłoni mają problemy z wyszukiwaniem informacji. A będąc precyzyjnym – problemy ma co czwarty nastolatek. Tak przynajmniej wynika z raportu OECD.

Raport “Students On Line” porównuje kompetencje internetowe 15-latków z 19 krajów, m.in. umiejętność odnalezienia strony, na której są wiarygodne informacje, wyszukiwanie ofert pracy, korzystanie z kilku stron, by zgromadzić potrzebną wiedzę, umiejętność szybkiego ocenienia, czemu poświęcona jest konkretna strona. Najlepiej w sieci radzą sobie uczniowie z Korei Płd., Nowej Zelandii oraz Australii. Ponad 17 proc. badanych 15-latków z tych krajów potrafi efektywnie i niemal automatycznie wyszukiwać potrzebne informacje. W Polsce (zajęła 16. miejsce), Chile i Austrii z równą swobodą w Internecie porusza się ok. 3 proc. Raport wskazuje, że ponad 25 proc. polskich nastolatków ma poważne trudności przy korzystaniu z nowoczesnych technik zdobywania i przekazywania informacji (17 proc. średnio w badanych krajach)” – informuje Rzeczpospolita.

Bardzo mnie te wyniki zaskoczyły. Wydawało mi się, że jeśli ktoś używa czegoś niemal od urodzenia, to będzie miał jednak umiejętności bliższe mistrzowskim niż (nomen omen) uczniowskim. Ale może popełniłem pewien błąd zakładając, że jeśli ktoś potrafi sprawnie posługiwać się sprzętem, to też nie ma problemów z używaniem go w dowolnym zakresie. A tu wychodzi pewna oczywistość, żeby znaleźć trzeba wiedzieć czego się szuka. A żeby wiedzieć czego się szuka, trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Tymczasem z tym są ogromne problemy. Trudno się jednak dziwić, jeśli spojrzymy na wyniki badań czytelnictwa. 56% Polaków w ogóle nie czyta książek. 44% przeczytało w ciągu roku jedną książkę. Tymczasem nasi sąsiedzi Czesi biją nas na głowę (niestety nie tylko w tej dziedzinie). Tam czyta 80% społeczeństwa.

Ale dlaczego dziwić się nastolatkom, skoro nawet 20% osób z wyższym wykształceniem nie czyta w ogóle?

Wyniki czytelnictwa w Polsce to wstyd, żenada, hańba, fiasko z porażką plus vat. Jak widać na efekty nie trzeba długo czekać. Książki pobudzają wyobraźnię, książki pomagają poszerzać zasób słownictwa, książki zmuszają do myślenia, książki zmuszają do używania mózgu. Nieużywany organ zanika. Powiedzmy sobie szczerze, od siedzenia na Facebooku, NK czy Demotywatorach nikomu iloraz inteligencji nie wzrósł.

I naprawdę to nie jest śmieszne. Pomyślmy chwilę o tym co nas czeka. Przecież ci młodzi ludzie, którzy dziś mają problemy ze znalezieniem informacji będą kiedyś zajmować (przynajmniej część z nich) różne ważne stanowiska. A przepraszam, nie będą bo jak wynika z badań, z wyszukiwaniem ofert pracy też mają problemy… Wychodzi na to że cała nasza nadzieja w tych 3% piętnastolatków, którzy potrafią korzystać z tak ułatwiających życie narzędzi jak Internet. No ale przecież to nie wina dzieci i nastolatków, że starsi nie przekazują im wiedzy w sposób właściwy. O komentarz poprosiłem Jakuba Śpiewaka, prezesa Fundacji Kidprotect.pl:

Problem tkwi tak naprawdę w tym, że polska oświata jest analogowa, a polscy nauczyciele nie korzystają aktywnie z nowych technologii. Komputery to przede wszystkim lekcja informatyki. Dzieci uczą się, jak zbudowany jest komputer, uczą się robić kopiuj-wklej w Wordzie. Często posługują się komputerem lepiej od nauczyciela. Tymczasem technologie informacyjne powinny być aktywnie wykorzystywane w nauczaniu niemal wszystkich przedmiotów. Drugi problem to encyklopedyczny charakter nauczania. W polskiej szkole uczeń ma przyswoić materiał z podręcznika od strony A do strony B, zostanie odpytany z tego, potem zapomni. Ten charakter nauczania sprawia, że uczeń nie jest zachęcany do aktywnego poszukiwania informacji, do ich agregowania i samodzielnej analizy. Google potrzebne jest mu tak naprawdę do znalezienia gotowca. Kiedyś mówiliśmy w szkole “Zakuj – Zdaj – Zapomnij”. To nadal obowiązuje, ale dziś mamy jeszcze “Skopiuj – wklej – wydrukuj”.

Jeśli chodzi o lekcję informatyki to chyba nic się nie zmieniło i to kolejny dramat. Szkołę średnią co prawda skończyłem 16 lat temu, ale nadal pamiętam jak wyglądały lekcje informatyki i czego musieliśmy się uczyć “bo taki jest program MEN”. I gdybym na tej wiedzy poprzestał dziś umiałbym prawdopodobnie wstukać tekst do Worda oraz wpisać do wyszukiwarki Google zapytanie np. takie: “jak zrobić tak, żeby dużo zarobić ale nie pracując”. To tak na marginesie, analizuje często zapytania które kierują do różnych moich i nie moich stron i przytoczony przykład wcale nie jest jednorazowym zapytaniem. Takich kwiatków jest znacznie więcej.

Wracając jeszcze do wypowiedzi Kuby. Zwraca on uwagę na pewna moim zdaniem istotną różnicę. Kiedyś obowiązywała zasada 3xZ, a teraz S-W-W. Rozmawiałem ostatnio z pewnym psychologiem, który powiedział, że to co czytamy zostaje w podświadomości, dlatego np. rozwiązując testy warto zdać się na to co w pierwszej kolejności przychodzi nam do głowy. Wiedza którą przyswajamy choćby tylko po to, żeby zdać i zapomnieć gdzieś tam jednak zostaje. Jeśli wykonujemy tak mechaniczne czynności jak kopiuj, wklej, wydrukuj mózg nie ma szans na zapamiętanie czegokolwiek oprócz znaczenia kombinacji klawiszy control + c, control + v, control + p.

Problem polega na tym, że ktoś musi te treści do kopiowania i drukowania przygotować, a zapasy kiedyś się skończą.

Polecam artykuł Kuby Śpiewaka “Analfabetyzm XXI wieku“.

[zdjęcie: www.sxc.hu]

O autorze:

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Od 2009 właściciel agencji interaktywnej Popkultura. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl. Więcej o autorze

homeStrona autora|archiveArtykuły autora

Komentuj

© 2006 - 2012 Molicki.com. All rights reserved.

Plugin from the creators of Brindes :: More at Plulz Wordpress Plugins