W czasie wyborów Miss USA, jedna z kandydatek została zapytana czy popiera małżeństwa homoseksualne. Odpowiedź podobno kosztowała ja koronę. Szczerze mówiąc średnio mnie to interesuje, ale mam wrażenie (po raz kolejny), że poprawność polityczna to droga do wielkich kłopotów i jeszcze większych absurdów?



