Kiedy prowadzi się firmę, głównym celem jest zarabianie pieniędzy. Prowadząc firmę ponosi się sporo kosztów, ale też pojawiają się (jeśli się pojawiają) wpływy. I patrząc na sprawę w uproszczeniu, jeśli od przychodów odejmiemy rozchody powinien pojawić się zysk (lub strata w gorszej opcji). Czasem tak się zdarza, że w ramach nagrody pracownicy otrzymują nagrodę będącą pewną małą częścią zysku lub podwyżkę. Okazuje się jednak, że nagrody/podwyżki mogą stanowić większą część zysku. Albo lepiej.
Kompania Węglowa zgodziła się na przeznaczenie w tym roku dodatkowych ok. 53 mln zł na podwyżki wynagrodzeń górników, zastrzegając, że propozycję musi zaakceptować rząd. Związki zawodowe zapowiadają jej rozważenie, ale chcą mieć pewność, że rząd zaakceptuje takie rozwiązanie. Rozmowy mają być kontynuowane za tydzień. – pisze Gazeta
A kilka spacji dalej pojawia się taki oto tekst:
Porozumienie na warunkach proponowanych przez Kompanię oznaczałoby, że jej tegoroczny zysk spadnie z prognozowanych wcześniej ponad 50 mln zł do ok. 4 mln zł. Rzecznik spółki Zbigniew Madej tłumaczy, że zaproponowany wzrost to maksymalna kwota, na jaką stać Kompanię. Gdyby przyjęto propozycję strony związkowej, z powodu wzrostu wydatków o 151,7 mln zł, roczna strata firmy wyniosłaby ok. 91 mln zł. – czytam w Gazecie.
Momencik, chyba się nieco zagalopowałem. Związki się jeszcze na nic nie zgodziły. Póki co pojawiła się informacja, że związki zapowiadają rozważenie propozycji. Oczywiście pod warunkiem, że rząd ją zaakceptuje. A jeśli coś akceptuje rząd to oznacza, że występuje m.in. w moim imieniu. Czyli teoretycznie jest możliwa taka sytuacja, że rząd propozycje zaakceptuje, a związki powiedzą NIE!
Kolorz (szef górniczej “Solidarności?) nie zgadza się z opinią, że związkowe roszczenia prowadzą do pogorszenia kondycji Kompanii Węglowej. Jego zdaniem, przy dobrym zarządzaniu, zyski spółki mogłyby być znacznie wyższe. Jak powiedział, w ubiegłym roku fundusz płac w firmie był o ok. 200 mln zł niższy niż 3 lata temu, kiedy powstawała. KW tłumaczy, że to efekt redukcji zatrudnienia. – informuje Gazeta.
No proste. Według niejakiego Kolorza zmniejszenie zysku z 50 milionów do 4 nie wpływa na kondycję firmy. No jasne. Wspomniany Kolorz zasugerował jeszcze, że gdyby ta kopalnia była lepiej zarządzana to wtedy zysk byłby jeszcze wyższy. Wniosek? Kopalnia jest słabo zarządzana. A i jeszcze zatrudnienie zmniejszono. Ciekawe dlaczego.
Mnie interesuje jedna rzecz. Jeśli górnicy chcą partycypować w zyskach dlaczego nie zgłaszają się do ponoszenia kosztów kiedy kopalnia przynosi straty? Odpowiadam sobie sam, a właściwie posiłkuje się tym co powiedział wspomniany Kolorz ? źle zarządzali kopalnią to wina źle zarządzających przecież, nie górników.
Najgorsze jest to, że najprawdopodobniej rząd zgodzi się na podwyżki kosztem zmniejszenia zysku. Powody są oczywiste ? procenty i to nie te alkoholowe. A kiedy kopalnia przyniesie stratę, to drogi podatniku zapłaczesz i zapłacisz. I nikt cię o zdanie nie zapyta.
Witamy w Polsce.













3 users commented in " Ekonomia według górników "
Follow-up comment rss or Leave a Trackbackhehehehe co za idiotyzmy, facet wymądrza sie jakby wszystko wiedział ale… zapomniał o najważniejszym, a mianowicie tona węgla która w detalu kosztuje ponad 400 zł przez elektrownie jest kupowana za … 170 zł, każdy górnik mógłby zarabiać dużo więcej kasy ale… wtedy dopiero podniósłby sie wrzask idiotów (typu autora tego g… artykułu) jakby podnieśli im rachunki za prąd o kilkadziesiąt procent. Wiec reasumując górnicy uważają ze są okradani przez “innych ludzi” a ci “inni ludzie” myślą to samo o górnikach, a prawda ??? jak zawsze leży gdzieś po srodku …
W zasadzie powinienem skasować powyższy komentarz, ale niech zostanie. Dla kontrastu.
Osobie powyżej wytłumaczę, że odnosiłem się do konkretnego przypadku. Z drugiej strony argumenty typu “gdyby” to żadne argumenty. Gdyby elektrownia kupowała, ale nie kupuje i trzymajmy się faktów. Normalnie jest tak – jeśli firma przynosi straty to najpierw robi się wszystko co możliwe żeby te straty zminimalizować i przywrócić rentowność, a jeśli się to nie udaje to się firmę zamyka. Ale oczywiście nie w przypadku górnictwa. I to mnie irytuje strasznie.
Zbiera mi się na wymioty jak czytam o tym co związki wyprawiają.
Leave A Reply